No i czas na osobiste podsumowanie. Mastodon i Gojira wymiotły, z przewagą tego drugiego. Slayer – wiadomo, mistrzowie, ale mam wrażenie, że ustąpili miejsca dwóm poprzednim. W moim odczuciu rzecz jasna. 3 dni ostrej roboty, pierwszego dnia w lekkim deszczu, drugiego w zimnie, bez walki ze zmęczeniem też się nie obyło. Organizacyjne mocna klapa, co widać na paru poniższych fotkach i o czym pisałam już TU. Ale entuzjazm i poczucie humoru współfosiarzy robiły swoje 😉 Tak dla ciekawostki zebrałam parę fotek moich kolegów oraz swoich własnych – poniżej króciutka fotorelacja z fosy 😉
Najnowsza zdobycz techniki – wszystkowidzacz. Wepchnie się wszędzie, wszystko zobaczy. Foto by Michał Najdzik

Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta, czyli wszyscy patrzą na to, co robi Glaca, i tym samym omija nas zapewne jakieś spektakularne wydarzenia na dachu sceny.

W kupie medialnej raźniej. Foto by Michał Najdzik

Ciemność widzę. Foto by Michał Najdzik

Taka tam fotka w takim tam tłumie. Foto by Tomek Dukat

Niektórym z wrażenia pomyliły się kierunki. Foto by Tomek Dukat

Niektórzy z nas stawiali na styl vintage. Foto by Michał Najdzik

Bo każdemu przydaje się własny trzymacz fosowy! 😉

Wszystkowidzacz kontratakuje!!
Parę minut po wyjściu do świata. Skrzywienie zawodowe 😉 Foto by Michał Najdzik

Było mokro, było wesoło!
Ścisk, zmęczenie, zniechęcenie. Foto by Tomek Dukat

No i na koniec nie mogłabym się pochwalić najnowszą zdobyczą – pęknięcie filtra w trakcie koncertu Gojiry, dojrzanego zaraz przed koncertem Mastodona! To będzie już po wsze czasy bardzo sentymentalny filtr i będę go z dumą prezentować na każdym koncercie 😀
