To była moja pierwsza styczność z Finntrollem i muszę przyznać, że ostro mnie zaskoczyli: spodziewałam się skocznej, bardziej pozytywnej muzyki folkowej w stylu Turisas, a tu proszę: ciężki black metal, i to śpiewany po szwedzku. Nie było mi dane ujrzeć zespołu z byłym wokalistą, Tapio Wilską, tak więc nie mam porównania, czy Mathias Lillmåns sprawuje się równie dobrze czy nie, ale na koncercie wypadł całkiem w porządku. Fani zapewne byli zadowoleni.
Kilka fotek poniżej, enjoy!



























