Na ten koncert fani Disturbed czekali równo 10 lat – zespół pojawił się w 2001 r w Wawie jako support przed Marylin Mansonem, natomiast teraz przyjechał do nas jako headliner promując swoją najnowszą płytę – Asylum. I generalnie był to koncert-miazga. Zespół może nie powalił mnie swoją żywiołowością sceniczną, ale setlista była tak dobrana, że nikt nie wyszedł z sali suchy. Serio, to była najlepiej się bawiąca publika jaką widziałam, także duże brawa chłopcy i dziewczęta! No i przy okazji spotkało się paru starych znajomych, w tłumie mignęły dawno nie widziane twarze z czasów czwartkowego Hardzone, powspominało się stare dzieje 😉 także koncert cud-malina.
Natomiast ogromnym, OGROMNYM minusem było to, że koncert trwał niewiele ponad godzinę. Choć tłum szalał przy każdym kawałku to długość koncertu nie przełożyła się niestety na cenę za bilet. Przy takim zespole i cenie panowie powinni pomyśleć o dłuższym secie 😉
Poniżej parę fotek, enjoy! 😉































