Ja swoich zdjęć niestety wrzucić nie mogę – można je będzie obejrzeć w lipcowym numerze Metal Hammera, ale wrzucam linka do fanatycznych fot mojego kolegi z fosy. A dokładnie fot Devina Townsenda, czyli głównej przyczyny mojej obecności na festiwalu. Kto był ten już wie, że Devin to jajcarz jakich mało i zrobił takie szoł, że z niecierpliwością czekam na kolejne jego koncerty w Europie, tym razem w roli headlinera. Polskę niestety raczej ominie, bo publiczność nie skumała, o co kaman.
A link jest TUTAJ.
