Po wspaniałym występie Hoven Droven myślałam, że nie może być już lepiej. Ale było 🙂 Naszym oczom ukazała się bowiem prawdziwa uczta zmysłów, czyli niemiecki Corvus Corax. I to było prawdziwe szoł! 😀 Wspaniałe, stylizowane na średniowieczne instrumenty, kolorowe ciuszki, energia i radość bijąca ze sceny a także super kontakt z publicznością sprawiło, że Corvus Corax rozwalił mnie na łopatki. Niemcy, nazywani wśród swoich fanów Królami Minstreli, zasłynęli oryginalną interpretacją średniowiecznej muzyki, która pozwoliła im koncertować nie tylko w miejscach historycznych, zamkach i średniowiecznych spędach, ale i na placu Św. Marka podczas weneckiego karnawału uraz przed Pałacem Papieskim podczas Festiwalu w Awinionie. Zresztą, sami posłuchajcie, jak to brzmi: tu zapis z Wacken, a TU nie wiem skąd 😉 I jeszcze CANTUS BURANUS. W Warszawie wystąpili co prawda bez chóru, ale i tak było fajnie! 🙂

































