Po Chainsaw przyszła chwila wytchnienia, bo oto na scenę wkroczył Wojtek Hoffmann. I jeśli ktoś ze zgromadzonych pod sceną osób myślał, że będzie to występ w rodzaju tego, którym Wojtek raczy nas grając z Turbo, grubo się pomylił. Ze sceny popłynęły bowiem spokojne, nastrojowe i instrumentalne utwory, które urzekły publiczność.












