Tito & Tarantula, czyli sympatyczna czwórka z Kalifornii, skończyła mój trzydniowy maraton koncertowy. Panów i panią basistkę miałam już okazję raz fotografować, również w Proximie, tylko że rok wcześniej. I muszę powiedzieć, że od tego czasu Proxi jednak zainwestowała w światła, oh yeah. Sam koncercik tryskał niesamowitą energią, podobnie zresztą jak rok temu, chociaż miałam wrażenie, że poprzednio publiczności w klubie było ciut więcej. Kilka fotek poniżej, enjoy 😉










