The Supersuckers mają na swoim koncie 18 (!) płyt, a ja – przyznam się bez bicia – pierwszy raz o nich usłyszałam. Co chyba nie najlepiej o mnie świadczy 😀 I pomimo obaw, że muzycznie oscylują wokół country i garage punku muszę przyznać, że na żywo wypadli całkiem przyzwoicie. Na pewno lepiej, niż panowie w legginsach supportujący Accept 😀
Parę foteczek – enjoy!



















