Jako drugi (dla mnie 😉 na scenę wręcz wyskoczył piaseczyński Kabanos. Widziałam ich pierwszy raz na oczy i trochę żałuję – ich występ był bowiem najbardziej energetycznym koncertem tego wieczoru, głównie za sprawą wokalisty, Zenona Kupatasy ;). Ale jego koledzy dzielnie dotrzymywali mu kroku 😉