Jakoś tak już jest, że jak jest mało koncertów w miesiącu to człowiek narzeka, a kiedy nagle robi się ich mega wysyp to najpierw jest szał ciał, a potem entuzjazm opada dramatycznie. Właśnie to się wydarzyło zaraz po koncercie JMJ – chęć do postprocesu fotek zmalała do wszelkich możliwych granic i zdjęcia leżały zapomniane na dysku przez prawie 4 dni. …