Druga z kapel, szwedzki In Flames, który po raz pierwszy widziałam parę lat temu w Progresji, to było już totalne szaleństwo. Totalne. Publiczność zachęcona przez Andersa („popatrzcie na tych panów w żółtych i zielonych kamizelkach, ewidentnie się im nudzi” itp 😉 w pewnym momencie dosłownie przelewała się przez ręce ochrony. Zrobiłam parę fot, ale nie oddają uroku tego momentu, więc …