Niejakiemu Zakkowi Wylde’owi i chorobie po koncertowej zawdzięczam to, że nie mogłam niestety stawić się na trzech pierwszych grupach grających w ramach Affliction Tour 2011. A dokładnie ominęły mnie występy Obscure Sphinx, Vidian i HRV. No cóż, następnym razem 😉 A występ At the Soundawn, poprzedzających gwiazdę wieczoru, trudno jednoznacznie zdefiniować. Dla mnie grali trochę za smętnie, ale podobno na …