Przy okazji Rebellion Tour vol. II zaliczyłam lekką wtopę, bo generalnie dojechałam dopiero na dwa ostatnie zespoły. A grało ich 6 :> I do tego ominął mnie występ Christ Agony, gdzie na bębnach gra mój znajomy. Ktoś zna jakiś dobry przepis na spóźnialstwo? 😉
Ok, najpierw parę fotek z Hate, które kompletnie mnie nie porwało niestety. I mam wrażenie, że część publiczności też nie. Na scenie panowała stagnacja kompletnie nie adekwatna do muzyki, którą grali, co niestety rzutowało na publiczność. Dzieci szatana powinny zdecydowanie bardziej szaleć!











