Swallow the Sun – 18.11.2012 – Progresja, Warszawa
Swallow the Sun i ich mroczny acz dynamiczny występ przed Moonspell 😉
Warning: Trying to access array offset on value of type bool in /usr/home/kara/domains/kararokita.pl/public_html/wp-content/themes/themeworks_/inc/custom-headers.php on line 93
Swallow the Sun i ich mroczny acz dynamiczny występ przed Moonspell 😉
Sesja to właściwie za mocne słowo w tym przypadku 😉 Katatonia po prostu zgodziła się przypozować po swoim warszawskim występie, także sesja łącznie składa się z 5 zdjęć 😉 z których dwa ujrzą światło publiczne. Poniżej jedna z najważniejszych fot w mojej historii, a jako druga fotka zespołu z Prezesem Progresji 😉
Katatonia, czyli wiadomo – mój numer jeden wszech czasów 🙂 Dlatego fotek od groma, za co z góry przepraszam 😉 A relację zdam w nadchodzącym numerze MH 😉
Alcest zapamiętam głównie z tego, że była to istna walka z dymem. Dym zwyciężył 😉 W pewnym momencie pan odpowiedzialny za dymiarkę chyba na niej zasnął, bo dym spowił scenę, wyszedł do publiczności i kompletnie zasłonił muzyków, przez co nie ważne, czy stało się obok sceny, przed sceną, za filarem – widać było tak samo 😉 Alcest doskonale wpasowali się …
Junius. Tak odległy od Sztokholmu, a tak podobny muzycznie. Zresztą wszystkie trzy zespoły tego wieczoru grały bardzo podobny, bo melancholijny, ciężki i dość nostalgiczny metal. Poniżej kilka melancholijnych i nostalgicznych fotek równie melancholijnych Amerykanów 😉
Drugi w ciągu dwóch tygodni koncert gitarzysty, a jakże odmienny od pierwszego. Steve robił ze swojego występu show i bazował nie tylko na swojej grze, ale i na masie dodatków, Skawa show robił swoim graniem. Było znacznie spokojniej, znacznie kameralniej i jak na mój gust znacznie przez to lepiej 🙂 Poniżej parę fotek, enjoy!
Fenomen Steve’a Vaia zastanawiał mnie od dawien dawna. Koleś nagrywa płytę za płytą, jeździ po świecie, wyprzedaje koncerty po czym gra przez 2,5 h i wszyscy stoją i słuchają go w skupieniu. Na czym więc polega jego czar?! Męczyło mnie to na tyle mocno, że musiałam na własne oczy i uszy to zobaczyć. Jak się okazało, nie byłam jedyna. Steve …