Drugi w ciągu dwóch tygodni koncert gitarzysty, a jakże odmienny od pierwszego. Steve robił ze swojego występu show i bazował nie tylko na swojej grze, ale i na masie dodatków, Skawa show robił swoim graniem. Było znacznie spokojniej, znacznie kameralniej i jak na mój gust znacznie przez to lepiej 🙂 Poniżej parę fotek, enjoy!