Fear Factory – 09.08.2010, Progresja, Warszawa

Chociaż nowej płytki Fear Factory jeszcze nie przesłuchałam z braku czasu, to na ten koncert czekałam dość długo i z wielką niecierpliwością oraz nadzieją. I zresztą nie tylko ja, bo Progresja była wypełniona maksymalnie – jeśli ktoś z was był na In Flames i pamięta, co się tam działo…to tym razem było jeszcze gorzej. Duchota, gorąc, pot ciekł non-stop, ludzie się prawie gotowali, muzycy zresztą tak samo…ale w sumie warto było 😉 Może nie było mega-zajebiście, ale poleciało parę moich ulubionych kawałków – Shock, Replica, Zero Signal. Narzekać natomiast można na światła – masakra dla fotografów, dla widzów zresztą również: było ciemno, dużo stroboskopów (choć to akurat pasowało do klimatu i do muzyki) i generalnie widoczność była bardzo kiepska. Czego dowodem są foty poniżej 😀

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Fear Factory

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *