Czwartek w Progresji był dniem zdecydowanie norweskim. Na deskach klubu zobaczyliśmy bowiem najpierw zespół Sahg, na który niestety nie zdążyłam dojechać – a szkoda, bo podobno bardzo ciekawie wypadli, a zaraz po nich znany i lubiany Enslaved. Swoją drogą bardzo ciekawe było to, że klub był praktycznie wypełniony po brzegi, tak więc wniosek jest jeden: norweski black/viking/progressive metal jednak może się „sprzedać”.
Wracając do Enslaved – muzycznej części oceniać nie będę, bo to nie moja bajka, ale pod kątem foto było cieeeeemno. Dlatego poniżej tylko 4 foty z koncertu, co mi się naprawdę rzadko zdarza 😀



