Jakoś tak już jest, że jak jest mało koncertów w miesiącu to człowiek narzeka, a kiedy nagle robi się ich mega wysyp to najpierw jest szał ciał, a potem entuzjazm opada dramatycznie. Właśnie to się wydarzyło zaraz po koncercie JMJ – chęć do postprocesu fotek zmalała do wszelkich możliwych granic i zdjęcia leżały zapomniane na dysku przez prawie 4 dni. To tak słowem wyjaśnienia, czemu z takim opóźnieniem się pokazują 😉 Jean-Michel, który jest tak samo polski jak polska jest Apocalyptica (czyt: powinien już dostać honorowe obywatelstwo 😉 jest dla mnie również pewnego rodzaju fenomenem. W Polsce pojawia się ostatnio prawie co rok i to na paru koncertach, a i tak wypełnia halę widowiskową. No, może nie po brzegi, ale i tak ludzi przychodzi bardzo dużo. Ja go widziałam pierwszy raz i szczerze mówiąc od strony foto byłam ciutkę zawiedziona, ale muzycznie było spoko 😉
Nie mam dzisiaj weny, więc przechodzę do meritum sprawy: oto foty!

































