Kruk – 07.11.2014, Progresja, Warszawa

Wstyd przyznać, ale ostatni raz na żywo widziałam ich jeszcze z Tomkiem na wokalu, czyli bardzo, bardzo dawno temu. Tym bardziej byłam ciekawa, jak tam Romek daje sobie radę – a tu proszę, radzi sobie doskonale i jako wokalista, i jako konferansjer, a charyzmy scenicznej zdecydowanie mu nie brakuje. Kruk zagrał tego dnia bardzo dobry, żywiołowy set – kompletnie nie ma się do czego przyczepić! Panowie skupili się na utworach ze swojej najnowszej płyty „Before”, z których poleciały m.in. „Last Second”, „Morning Star”, „Grey Leaf” i „Once”, ale nie obyło się też bez klasyki w postaci chociażby „Heaven and Hell” czy „Burn”. Wszystko tego wieczoru pięknie ze sobą grało: cudne gitary Piotrka Brzychcego przeplatały się z dźwiękami klawiszy Michała Kurysia, sekcją Krzyśka Nowaka i Darka Nawary no i oczywiście wokalem Romana, który ma świetną barwę głosu. Zaprawdę powiadam wam, był to bardzo udany wieczór.
Kruk