Wczorajszy dzień był iście szalony. Prawie pięć godzin podróży, zakorkowana S86 (!!) i w końcu oczekiwanie na jedno z ważniejszych wydarzeń 2013, czyli koncert Slasha. Zanim zobaczyliśmy tego nie wysokiego jak się okazało pana z burzą loków, na scenie Spodka wystąpiła grupa będąca jednym z najgłośniejszych debiutów 2012r. – Anti Tank Nun. A to im się ładnie trafiło, support przed taką gwiazdą 🙂 Kawałek porządnego hejwi metalu, ze światełkami bywało bardzo różnie (stroboskopy i mroczne ciemności na 3 kawałku, mniam!) ale coś tam dało się z koncertu wyciągnąć. A Slash będzie mocno później, ledwo żyję po nocnej podróży katowicką i slalomie między tirami :>





































