Dillinger Escape Plan był (dla wielu) niekwestionowaną gwiazdą tego wieczoru. Choć w międzyczasie w Stodole grał Limp Bizkit, DEP zdołał przyciągnąć do Progresji całkiem spory tłum. I choć warunki do fotografowania były gorsze niż na supportach, panowie dali ostrego czadu, m.in. wspinając się na kolumny na scenie lub rzucając się na tłum ludzi (np z gitarami w ręku ;)))







