O rosnącej popularności Obscure Sphinx świadczy chociażby fakt, że sporo ludzi po ich koncercie wyszło z klubu. Mnie to osobiście nie dziwi, bo z każdym koncertem coraz bardziej odkrywam ich muzę – choć mrok i deprecha to coś, co w muzyce lubię, to OS jednak było dla mnie na początku za ciężkie. To muza na maxa wymagająca i nie można się nią rozkoszować z wpadając na 15 minut na koncert. Także przede mną jeszcze długa droga z ich dźwiękami, a poniżej paręnaście klatek z koncertu w Proximie. I to naprawdę nie moja wina, że Zosia Fraś jest taka fotogeniczna – galeria jej zdjęć z występu powinna tak naprawdę stanowić odrębny wpis 😉