Moonspell był niekwestionowaną gwiazdą wieczoru. One man show w wykonaniu Fernando, który swoją żywiołowością zarażał tłum (reszta zespołu nie pozostawała za nim zresztą w tyle) no i tak się rzucał na scenie, że nie mogłam się powstrzymać i napstrykałam masę fotek 😉 Bo wiadomo – Fernando jest jak wino, im starszy, tym lepszy 😉 Apreciar as fotos!!! 😀
Karusiu… kocham Ferdka i kocham te zdjęcia! Nie będę już pisać o orgazmie, bo to rozumie się samo przez się! Wspaniałe! Dziękuję!