I Sólstafir, czyli zespół, na którego występ chciałam trafić od dawna ale jakoś nigdy nie trafiłam. Koncert – poezja. Przeniósł słuchaczy w świat pełen magicznych dźwięków i oczami wyobraźni widziałam piękne islandzkie krajobrazy, które inspirowały ich pewnie do tworzenia muzyki. O, np takiej jak na płycie Ótta. Zapraszam do galerii 🙂











































