Wieki nie byłam w VooDoo Club – klub bardzo często zmieniał i nazwę, i właścicieli, ale zawsze omijałam go szerokim łukiem, bo był dość okropny. A tu proszę, taka niespodzianka – klub został przebudowany, w końcu jest sensowna scena i nawet ładnie świecili! 😀 To jak wiadomo najważniejsze na koncercie 😛 A do VooDoo Club zawitałam z okazji koncertu Closterkeller, którego też dawno na żywo nie widziałam. Zespół przeszedł kilka zmian personalnych (np za bębnami najstarsza latorośl Anji, o czym nie wiedziałam), ale trzymają fason chłopcy i dziewczęta. Wiadomo – królowa jest tylko jedna 😉 Zapraszam do galerii {klik w fotkę}.
