Týr stanowił ciekawostkę sam w sobie między innymi za sprawą ich pochodzenia – lubię 'odkrywać’ rockowe i metalowe kapele z różnych dziwnych zakątków świata, a farerski Týr był jednym z nich. Zgoła odmienne granie od tego, co prezentowali smutni i ciężcy koledzy z Moonsorrow – choć teksty dotyczyły również mitologii i kultury nordyckiej, to już sama muzyka była bardziej skoczna i energiczna, wpisująca się w heavy metalowe granie z elementami folku. Fajnie 🙂

























