„Jedyny w Polsce koncert Levinhurst w ramach europejskiej trasy promującej najnowszy album Levinhurst „Blue Star”. Zobacz na żywo 2/3 wczesnego składu The Cure!” – tak reklamowano ten koncert w różnych środkach masowego przekazu. No i pomyślałam – wow, brzmi nieźle, trzeba tam być. Nawet przemęczyłam już support, byleby tylko zobaczyć Lola Tolhursta, jego żonę Cindy Levison (z ich nazwisk wzięła się nazwa grupy 😉 oraz Michaela Dempseya. No i wyszła kiszka. Totalnie mnie nie porwali swoją muzą (jak i publiczność, której nie było więcej niż 50 osób) w związku z czym po ustawowych 3 kawałkach zawinęłam swoje bambetle i poszłam się kurować do wyrka.











