Leaves’ Eyes – Military Camp Festival 2011 – 02.09.2011, Progresja, Warszawa

Leaves’ Eyes darzę wyjątkowo dużym sentymentem – wieki temu od wywiadu z Liv Kristine zaczęła się bowiem moja przygoda z dziennikarstwem muzycznym i do tej pory ciepło go wspominam. Rozmowa zapewne nie była górnych lotów 😉 ale za to Liv to równa babka, z sercem na dłoni – tak jak jej muzyka zresztą. Muzyka pełna przestrzeni, epickości, wolności i skandynawskiej atmosfery. I nawet sopran Liv nie razi tak bardzo, a wręcz przeciwnie – idealnie łączy się z ciężką muzyką, tak inną od tego, co prezentowało Theatre of Tragedy. Kto nie słuchał, ten niech się lepiej zapozna, np. TU , TU lub TU 😉
Szkoda tylko, że zespół, który był po raz pierwszy w Polsce, nie zdołał przyciągnąć odpowiedniej publiczności. A raczej szkoda, że fani zespołu się nie zmobilizowali. Ale grupa pokazała swój perfekcjonizm i zagrała tak, jakby sala była wypełniona po brzegi, a nie w połowie pusta 🙂

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Leaves' Eyes

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *