Dream Theater, czyli ikona metalu progresywnego. Jedyny koncert w Polsce, i od razu mega wtopa. Ludzie wpuszczeni do środka z 1,5h obsuwem, koncert DT rozpoczął się po 21, czyli godzinę po czasie, support w postaci Periphery nie zagrał. A na dworze Syberia. Eh, szkoda gadać – sytuacja niczym z dobrego filmu Barei. Chodziło o rusztowanie itp, zresztą – przeczytajcie sobie relację w nadchodzącym Metal Hammerze, drugi raz pisać mi się nie chce 😉 A koncert – było ok. Pierwszy raz widziałam ich na żywo, ale przez zaistniałą przed koncertem sytuację jakoś nie miałam klimatu w trakcie ich występu. Co do fot to niestety palec mi do spustu przymarzł 😉 więc kolejna seria 40 zdjęć przed wami, oh yeah!